Kto najbardziej boi się wysokiej płacy minimalnej? Na liście są największe firmy

Kto najbardziej boi się wysokiej płacy minimalnej? Na liście są największe firmy

Od lipca przyszłego roku wynagrodzenie minimalne w Polsce wynosić będzie 4300 zł brutto. Budżet państwa skorzysta, ale wiele firm ma już twardy orzech do zgryzienia. Czy już zaczynać zwolnienia, czy może podnosić ceny dla klientów? Wśród tych firm są prawdziwi giganci polskiego rynku.

Jeszcze w ubiegłym roku wynosiła 3010 zł brutto, ale już w lipcu roku przyszłego dojdzie do 4300 zł.  W półtora roku wzrost o aż 43 proc. Płaca minimalna to właściwie świetny chwyt na wybory, bo budżet skorzysta  (więcej zarobi na podatkach od wzrostu wynagrodzeń, niż straci na większych wypłatach dla budżetówki), skorzystają też ponad 3 mln pracowników. A przedsiębiorcy? Niech sobie jakoś dają radę.

Może zwolnią część pracowników, ale przy bardzo niskim polskim bezrobociu nie musi to być znaczącym problemem. Gorzej, jeśli zaczną podnosić ceny, co przy zbijanej ogromnym wysiłkiem gospodarki (w tym spłacających kredyty) inflacji byłoby negatywną konsekwencją wprowadzanych zmian.

Taki dylemat będą miały głównie mikrofirmy, które zatrudniają około 1,5 mln osób. W 2021 r. przy płacy minimalnej 2800 zł brutto płaciły średnio 3832 zł — wynika z najnowszych dostępnych danych GUS. Najniższe płace dla zatrudnionych miały wtedy 333 tys. firm w branżach: rolnictwa i leśnictwa (średnie wynagrodzenie 2,9 tys. zł brutto w 2021 r.), zakwaterowanie i gastronomia (3,1 tys. zł) oraz transport i magazynowanie (3,4 tys. zł) i pozostałe usługi (3 tys. zł), które zatrudniały łącznie 254 tys. pracowników. Jednak nie tylko dla tych najmniejszych podmiotów mocna podwyżka płacy minimalnej to duży problem.

Giganci też płacą niewiele ponad minimum

Na liście firm płacących blisko poziomu ustawowego minimum są zarówno wielkie państwowe molochy, jak i największe sieci handlowe w Polsce. 

Na ostatnim miejscu pod względem wynagrodzeń jest grupa CCC, która w ub.r. swoim 5,4 tys. pracownikom w Polsce płaciła średnio około 3,6 tys. zł brutto przy, przypomnijmy, 3010 zł wynagrodzenia minimalnego. Poziom średniej płacowej sugeruje, że duża grupa z tych ponad 5 tys. osób dostawała pensję na poziomie ustawowego minimum. Dla porównania sieć obuwnicza Deichmann płaciła średnio 6,8 tys. zł brutto.

Na drugim od końca miejscu jest inny przedstawiciel rodzimego biznesu, czyli grupa Dino PolskaŚrednia płaca w ub.r. to 3,9 tys. zł brutto, a zatrudnionych aż ponad 37 tys. osób. Dla porównania sieć Biedronka płaciła 4,6 tys. zł brutto, a Lidl 5,1 tys. zł. Jak widać, polscy przedsiębiorcy płacili w tych przypadkach dużo mniej niż zagraniczni.

Najwięcej osób w Polsce zatrudnia Jeronimo Martins (77,7 tys. pracowników), czyli właściciel sieci Biedronka, który płaci pracownikom zaledwie 4,6 tys. zł miesięcznie brutto, a drugim pracodawcą jest państwowa Poczta Polska, zatrudniająca 66,6 tys. osób, a płacąca niewiele więcej, bo 4,88 tys. zł.

Podsumowując Podwyżki płacy minimalnej mogą doprowadzić do cięć zatrudnienia, ale bardzo prawdopodobne jest, że skończą się wyższymi cenami dla klientów tych firm.

Źródło: Business Insider Polska

Fot: Shutterstock

Kto najbardziej boi się wysokiej płacy minimalnej? Na liście są największe firmy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *